Mieszkać na PLUSIE

W mediach coraz częściej zaczynają się pojawiać informacje o pierwszych efektach rządowego Programu Mieszkanie Plus. Już dziś można w ciemno obstawiać, że wraz ze zbliżaniem się terminu kolejnych wyborów, optymistycznych wieści o tym epokowym pomyśle, będzie pojawiać się  więcej.

Pierwsza jaskółka – z Białej Podlaskiej, bo tam budowa 180 mieszkań jest najbardziej zaawansowana i choć przysłowiowej wiosny nie czyni, to już niesie dobrą nowinę …

Na to małe miasto, nieopodal granicy z naszym bogatym sąsiadem – Białorusią, z zazdrością patrzy dziś cała Europa. Choć budynki są dopiero w stanie surowym zamkniętym, chętnych na zamieszkanie tu przybywa każdego dnia, każdej godziny. Urywają się telefony od Polaków, którzy za chlebem wyjechali do Anglii, Irlandii, Niemiec, gdzie pracując za głodowe stawki tęsknią za wygodnym M3 w Białej Podlaskiej – pięknej krainie, przysłowiowym mlekiem i miodem płynącej. Wynająć 50 metrowe mieszkanie za 1000 zł / m-c + opłaty, w tak atrakcyjnym rejonie Polski,  to już okazja, a gdy wyobrazimy sobie, że po 20 latach spłat można zostać na dodatek jego właścicielem …

Ponad 1000 osób zgłosiło się do kolejki i z niecierpliwością oczekują wylosowania przez komputer, który porówna zarobki, wiek, a w przyszłości, być może, również polityczne preferencje. Szykują się wielkie powroty i tysiące wakujących atrakcyjnych miejsc pracy w Białej Podlaskiej, piękne szkoły i uczelnie, nowoczesne szpitale – nareszcie zostaną odpowiednio zagospodarowane.

Miło, że  nasze polskie sukcesy przyćmiewają sukcesy innych nacji. Kto wie, może Biała Podlaska i inne ciekawe miasta z olbrzymim potencjałem, takie jak Knurów, Jastrzębie, Zduńska Wola, w których już niebawem pojawią się mieszkania z tego samego Programu Mieszkanie Plus, zyskają nowych mieszkańców, a tysiące kolejnych Polaków w kraju i za granicą, wstanie z kolan i dumnie podniesie głowę …

Artur Krochmal

Frankowicze

Kilka lat temu całkiem spora grupa ludzi uwierzyła w potęgę złotówki, która szwajcarskiego franka „rzuciła” na kolana.

Po co brać kredyty w walucie w jakiej się zarabia skoro taniej i więcej można otrzymać decydując się na walutę malutkiej i biedniutkiej Szwajcarii?

Przy okazji można było na internetowych forach wyśmiać tych naiwniaków, którzy zadłużyli się w złotówkach – jak nie potrafią myśleć to będą musieli cierpieć…

Dziś Ci zwycięzcy sprzed lat chcą dołączyć do ówczesnych przegranych, domagając się przewalutowania kredytów frankowych na złotówki po tzw. kursie sprawiedliwym, do którego dołożą się i ci, którzy mają w bankach kredyty złotówkowe,  jak i osoby,  które kredytów nie mają.

Gdy ten „sprawiedliwy” proces już się dokona ex frankowicze  będą mogli po raz kolejny usiąść za klawiaturą swoich komputerów śmiejąc się ze złotówkowych frajerów…

Artur Krochmal

Mieszkania dla 3 milionów

To już kiedyś było, a w zasadzie być miało, ale nim się zaczęło to się skończyło…

11 lat temu jednym z głównych haseł zwycięskiej dla PiS kampanii wyborczej była budowa 3 milionów mieszkań. Jak ten niezwykle ambitny plan miał się do powyborczej rzeczywistości – wszyscy wiemy.  Po latach powrócił, tym razem jako program mieszkanie +. Autorzy, przezornie nie podają już planowanej ilości mieszkań, a jedynie koszt metra budowy szacowany na góra 3000 zł (pod klucz?, netto czy brutto?) i wynajmu 1-2 zł. Należy dodać, że to program budowy mieszkań na wynajem z możliwością wykupu (?) po 30 latach.

3 miliony mieszkań, 3000 zł/m2, 30 lat…Tą wyliczankę można kontynuować: 300 biur koordynujących budowy w całej Polsce, 3000 nowych urzędników z pensją miesięczną 3000 zł netto, 3000 artykułów w prasie i internecie opisujących i analizujących Program…

Jestem przekonany, że wszystkie parametry podane w kontynuacji wyliczanki zostaną zrealizowane. Główne cele Programu niekoniecznie …

Artur Krochmal

Deja vu

Pierwsze dni nowego roku spędziłem w okolicach Krynicy Górskiej – podobnie jak 10 lat temu, w styczniu 2006 roku. Przez ten czas wiele się w Krynicy i w Polsce zmieniło, ale miałem wrażenie, że doświadczam swoistego deja vu.

Przypomniałem sobie bowiem dokładnie tamten czas – to samo polityczne wzmożenie, ten priorytet patriotycznych uniesień nad gospodarką, te obietnice wystrzelane z szybkością karabinu maszynowego. I ten sam strzelający…

W styczniu 2006 roku byłem jednym z gości i uczestników organizowanego przez Firmę FAKRO Ogólnopolskiego Forum Budowlanego. Setki osób związanych z budownictwem próbowało ocenić rynek pod kątem tego co już było, a co może przynieść nam „dobra zmiana” za jaką przyjmowaliśmy przystąpienie do Unii Europejskiej.

Część uczestników tą dobrą zmianę widziała w szerszym kontekście – z nadzieją oczekiwali na wizytę ministra infrastruktury nowej rządowej ekipy, która 2 miesiące wcześniej wygrała wybory prezydenckie i parlamentarne. Wyborcze obietnice były konkretne – 3 miliony nowych mieszkań i tysiące kilometrów autostrad. Szybko i tanio. Minister Polaczek (spóźnił się 2 godziny, nie przeprosił), podczas godzinnej przemowy próbował przekonać wszystkich zebranych, że ustawy są gotowe, wszystko ruszy lada chwila, a efekty przerosną najśmielsze oczekiwania…

W styczniu 2016 roku przypomniałem sobie ówczesny entuzjazm i wiarę ministra w wizję swojej partii i swego Prezesa i porównałem z bieżącymi obietnicami…

Pora zapomnieć już o ministrze Polaczku i 8 kilometrach wybudowanych za jego 2 letniego ministrowania autostrad i znów uwierzyć… W mieszkania po 2500 zł/m2 i autostrady budowane 2 razy szybciej i 2 razy taniej niż przez jego nieudolnych następców (przecież w 8 lat zbudowali tylko niewiele ponad 2000 km dróg szybkiego ruchu i autostrad).

W górach echo niosło radosny okrzyk „Damy radę !” a świstak siedział i zawijał w sreberka…

Warszawa w Budapeszcie

Wygląda na to że nasza Dobra Zmiana została dostrzeżona w Budapeszcie. Ponoć Węgry będą w najbliższych latach wzorować się na polskich rozwiązaniach w zakresie budownictwa mieszkaniowego.

Co prawda zdecydowana  większość (wszystkie?) obowiązujących w Polsce przepisów została wprowadzona jeszcze przez poprzednią ekipę, ale przecież od czegoś trzeba zacząć.

Bezpośrednio przed dojściem ekipy Orbana do władzy budowano na Węgrzech ok. 20.000 mieszkań rocznie. Teraz buduje się ich 3 razy mniej. Pomysłem na polepszenie koniunktury ma być obniżka podatku VAT na materiały budowlane (z 27% do 5%) i zniesienie pozwoleń na budowę domów o powierzchni do 300 m2. Według ekspertów pozwoli to w najbliższych latach podwoić ilość nowych budów. Do tego co obecnie budujemy w Polsce – w bieżącym roku ok. 150. 000 mieszkań (20 razy więcej niż na Węgrzech przy 4 razy większej ilości mieszkańców) nawet po tak dynamicznym wzroście sporo zabraknie. Warto jednak pamiętać, że aktualnie rządząca w Polsce ekipa ma zamiar w najbliższych czasach obficie korzystać z węgierskich przepisów na politykę i gospodarkę. Być może za 2-3 lata, maszerując w stronę Budapesztu spotkamy się w połowie drogi z Budapesztem maszerującym w kierunku Warszawy.

Na poziomie Słowacji ?

Statystyki i sondaże

Żyjemy w świecie statystyk i sondaży. Powoli przyzwyczajamy się do ich wszechobecności. Problemem na razie jest to, że wielu z nas dostrzega ich niedoskonałość, ale statystki i sondaże już niedługo ponad wszelką wątpliwość udowodnią, że to one są OK, tylko niektórzy odbiorcy stwarzają problemy …

Cóż jest dziwnego w tym, że wg jednego z sondaży opracowanego przez sondażownę X publikowanego w gazecie /serwisie Y przewaga partii A nad partią B wynosi 15%, a według sondażu przeprowadzonego w tym samym dniu przez ankieterów sondażowni Z dla gazety/serwisu Q przewaga partii B nad partią A osiągnęła 18%?

Czy ludzie muszą czytać więcej niż jedną gazetę/serwis? Komu przeszkadza to , że ankietowani przez firmę X mówią zupełnie co innego niż przez firmę Y? Czy naprawdę nie wystarczy tylko publikować zamiast publikować i zestawiać?

Nie mogę spokojnie przejść nad tym do porządku dziennego. Próbuję zestawiać i analizować, a im dłużej to robię nabieram przekonania, że ktoś nami coraz częściej i coraz bardziej bezczelnie próbuje manipulować. Zdaję sobie jednak sprawę, że w swoich odczuciach pozostaję w mniejszości, a nawet coraz bardziej oddalam się od głównego medialnego nurtu. Być może zostanę już wkrótce umieszczony w statystykach jako półanalfabeta nie rozumiejący najprostszej rzeczy – prawdę można w dowolny sposób kreować , a rację ma ten kto chce za tą kreację zapłacić. Statystyki i sondaże każdego dnia udowadniają, że tak jest w istocie grając o coraz większe stawki w coraz bogatszej i coraz bardziej bezwzględnej lidze. Jak to w „Misiu” istnieje „Prawda czasu i prawda ekranu” …

Czy warto temu biernie przyglądać się obstawiając przewidywane przez nich wyniki , czy też robiąc coś zupełnie odwrotnego szukać coraz staranniej i skutecznie ukrywanej prawdy?

Damy radę ?

Nie będę komentował wyniku wyborów – większość wybrała i wybór trzeba uszanować, choć dzisiejsi zwycięzcy miewali z tym duże problemy, gdy sami przegrywali kolejne wybory.

Teraz, po wyborczej kampanii, zacznie się rządzenie. Wirtualne miliardy zastąpią realne złotówki, a same obietnice i dobre chęci – nie wystarczą. W potoku przedwyborczych obietnic płynących z obozu dzisiejszych zwycięzców, jedną z ostatnich, była symboliczna: wyborczą obietnicę tej samej partii sprzed 10 lat o budowie 3 milionów mieszkań zastąpiła deklaracja o budowie mieszkań po 2,5 – 3 tysiące złotych/m2.

Ile takich mieszkań będzie budowanych, kto i gdzie je wybuduje – to w kampanii dyskretnie przemilczano. 10 lat temu wszystko poszło, jak w licznych kawałach o złotej rybce, na opak – miało być 3 miliony mieszkań dla młodych, a zamiast tego 3 miliony młodych Polaków wyjechało z Polski za pracą i mieszkaniem. Obawiam się, że deklaracje o budowie mieszkań po 3000 zł/m2 skończą się tym, że za kilka lat, przed kolejnymi wyborami, będzie się w całej Polsce budować 3000 mieszkań … rocznie.

W popularnej bajce na dobranoc, niejaki Bob Budowniczy, każdą pracę poprzedzał zawołaniem DAMY RADĘ! – które teraz stało się wyborczym okrzykiem zwycięzców. W realnym życiu nie będzie tak łatwo – 3 miliony mieszkań w cenie po 3000 zł/m2 buduje się tylko w bajkach.

Nikt ci nie da tyle ile polityk obieca…

W roku kampanii wyborczej, a bieżący rok w nie obfituje, większość Polaków zamienia się w dzieci z niecierpliwością wypatrujące świętego Mikołaja.

Niby w niego nie wierzą, ale łakomie patrzą pod choinkę wyczekując prezentów. Prezenty się pojawiają – pięknie opakowane, poprzedzone długą, kwiecistą przemową politycznego św. Mikołaja – zachwalającą podarunek i opisującą jego wyjątkowość i wysoką jakość. Po zakończeniu przemowy, tuż przed złożeniem paczki pod choinkę polityczny święty Mikołaj wyciąga kartkę ze swoim nazwiskiem prosząc o potwierdzenie wizyty i zadowolenia z otrzymanej, ale jeszcze nie rozpakowanej paczki. Uzyskawszy pokwitowanie – znika, a obdarowany z niecierpliwością czeka na odpakowanie prezentu. Ich rozpakowanie, zgodnie z sugestią politycznego świętego Mikołaja, ma nastąpić w powyborczy wieczór. Wreszcie ten magiczny moment następuje – sznurki i kokardki ustępują pod niecierpliwymi palcami obdarowanego. Najpierw, po rozerwaniu złotej folii, ukazuje się brzydkie szare pudełko, a w nim…

Tylko tyle zostało z obiecanych kiedyś 100 milionów złotych, 3 milionów mieszkań, bonów edukacyjnych, emeryckich wczasów pod palmami. Tyle zostanie z obiecanych dopłat do kredytów, pracy dla miliona młodych ludzi, dopłat na dzieci, bezpłatnych leków dla seniorów…

To wszystko według politycznych Mikołajów w tych magicznych pudełkach było, ale z winy obdarowanych i przez ich nieuwagę, uciekło w powyborczą noc. Nie ma jednak powodów do zmartwień – odnajdzie się za kilka lat w następnym pudełku, z którym polityczny święty Mikołaj znów zapuka do naszych drzwi…

Czekając na budowlanego Lewandowskiego

Trzeci tydzień września zapisze się czarnymi zgłoskami w historii koncernu Volkswagen.

Manipulowanie danymi o emisji spalin, świadome oszukiwanie klientów i rządowych instytucji zajmujących się ochroną środowiska dla powiększenia rynków zbytu i zwielokrotnienia zysków może doprowadzić motoryzacyjnego giganta do upadku. Po raz kolejny zachwiało też wiarę w to, że można budować swoje fortuny, imperia i markę w zgodzie z przyjętymi powszechnie normami moralnymi i etyką.

Z niecierpliwością i obawą czekam na ogłoszenie wyników badań ponad 200 materiałów budowlanych, których próbki, do badań zgodności z deklarowanymi parametrami, pobrał w ostatnich kilku miesiącach nadzór budowlany. Ponoć wyniki mają być ogłoszone na początku przyszłego roku i, w odróżnieniu od dotychczasowych praktyk, będą podane do wiadomości opinii publicznej. Z nieoficjalnych wiadomości wynika, że skala oszustw jest zatrważająca i dotyczy większości badanych produktów. Mam jednak obawy, czy w razie potwierdzenia tych przykrych praktyk winni zostaną napiętnowani i ukarani.

Trzeci tydzień września zapisze się złotymi zgłoskami w historii polskiej piłki nożnej – strzelając 5 bramek w ciągu 9 minut wicemistrzowi Niemiec – kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski zyskał uznanie i podziw w całym piłkarskim, i nie tylko, świecie. Te bramki strzelił klubowi sponsorowanemu przez koncern …VOLKSWAGEN. Czy w naszych urzędach nadzoru budowlanego ujawnią się zawodnicy jego pokroju?

„Kamienica” wczoraj i dziś

Równo 14 lat temu na łamach „Krakowskiego Przeglądu Budowlanego” zamieściłem tekst „Kamienica” opisujący ówczesną rzeczywistość. Czytając go dzisiaj dochodzę do wniosku , że przez te lata, które minęły, nic nie stracił na aktualności. A może się mylę?

Oto opowieść o hipotetycznej kamienicy

        Kamienica popadała powoli w ruinę, brakowało pieniędzy na remonty, sprzątanie, wywóz śmieci. Trudno jednak, żeby było inaczej skoro na stu lokatorów czynsze płaciło zaledwie pięciu. Pozostałych 95 też starało się pomóc. Dysponując dużą ilością wolnego czasu postanowili utworzyć fundację do spraw administrowania kamienicą, urząd do spraw ściągania czynszów od lokatorów, najwyższą izbę kontroli przychodów i wydatków owych lokatorów i społeczny komitet rewizyjny, zajmujący się pod ich nieobecność przeszukiwaniem mieszkań w celu znalezienia ukrytych kosztowności. Zarekwirowane przedmioty sprzedawali, przeznaczając 20% na pokrycie zadłużenia kamienicy w bankach. Zadłużenie było wynikiem działalności poprzedniego zarządu, który wpływ z czynszów przeznaczył na premie nadzwyczajne dla swoich członków, działaczy w wymienionych wyżej komisjach, z pieniędzy pokrywano koszt zebrań i kampanii wyborczej do zarządu. Nie podobało się to radzie nadzorczej kamienicy, związkowi zawodowemu mieszkańców kamienicy oraz komisji rewizyjnej. W nowych wyborach postanowiono ograniczyć ilość członków zarządu do 5 osób, w tym jednej reprezentującej 5 płacących lokatorów. Już na pierwszym posiedzeniu przeprowadzono zdecydowany atak na lokatorów płacących czynsz, zarzucając im, że zamiast więcej inwestować w kamienicę wyjeżdżają na zagraniczne wczasy, kupują drogie towary, leczą się u prywatnych lekarzy, a nawet, o zgrozo, niektórzy próbują wybudować sobie nowy dom. Czyżby zamierzali wyprowadzić się z kamienicy?

            Mimo protestów jednego członka zarząd, większością głosów, nakazał powtórne rewizje mieszkań, rozszerzając uprawnienia społecznego komitetu rewizyjnego do skontrolowania firm prowadzonych przez felerną piątkę. Ujawniono, iż w ostatnich miesiącach zredukowali oni ilość pracowników, tłumacząc to naiwnie pogorszeniem się sytuacji finansowej i kryzysem na rynku. Zarząd postanowił więc wspomóc ich swoim doświadczeniem i zaproponował zatrudnienie na etatach konsultantów kilku mieszkańców kamienicy znajdujących się w ciężkiej sytuacji materialnej. Zadaniem konsultantów byłoby takie restrukturyzowanie każdej z firm by ograniczyć koszty działania – właściciel miałby prawo do wypicia jednej herbaty dziennie, korzystania z samochodu służbowego tylko w wypadkach wyższej konieczności, za zgodą konsultanta. Konsultant miałby również prawo do podsłuchiwania rozmów prowadzonych przez telefony firmowe i, w razie stwierdzenia występowania prywatnych wątków, do przerywania połączenia. Uzyskane w ten sposób oszczędności, właściciel firmy przeznaczyłby w całości na pensje konsultanta i wspomógł nimi fundację do spraw administrowania kamienicą.

           Brak entuzjazmu krnąbrnej piątki dla tego typu działań spowodował falę protestów pozostałych lokatorów, kolejny czynsz postanowiono przeznaczyć na zakup kamer i monitoring każdego mieszkania lokatora płacącego czynsz. W ten sposób ograniczono do minimum możliwość jakichkolwiek oszustw z ich strony i zapewniono mieszkańcom kamienicy ciekawy sposób na spędzenie przed telewizorem wolnego czasu.