Program za 50 miliardów

Mamy w Polsce najgorsze powietrze w Europie. Jeśli „produkcja” smogu byłaby powodem do dumy, to nasz kraj, odpowiedzialny za 2/3 kontynentalnego smogu, śmiało sięgnąłby po laury championa.

Niestety unijne instytucje na tym polu również nas nie doceniają i grożą sankcjami w przypadku braku zaangażowania w rozwiązanie tego problemu. Na razie – jest to oszacowanie zaledwie jednego z etapów naprawy – problem wygląda na bardzo poważny. Powołany przez premiera Morawieckiego pełnomocnik ds. walki ze smogiem określił potrzeby finansowe na termomodernizacje starych budynków, na ponad 50 miliardów złotych.

Budynków jednorodzinnych, które nie spełniają podstawowych norm cieplnych mamy w naszym kraju ponad ok. 1,5 miliona, z czego ¾ zamieszkują lokatorzy, których nie stać na jakiekolwiek prace termomodernizacyjne. Komplet takich prac (ocieplenie, wymiana stolarki okienno-drzwiowej, wymiana kotła) oszacowano (średnio) na 53.000 zł/dom i wygląda na to, że trzeba będzie pomyśleć o finansowaniu …

Oczywiście rządowi optymiści szybko „znajdą pieniądze” na papierze w stylu: 30% da Unia, 30 % samorządy, 20% sfinansują kierowcy w kolejnym podatku paliwowym, a 20 % przyniosą mityczne „finansowe uszczelnienia”. To łatwa i kreatywna księgowość, której założenia mogą okazać się nierealne, bo obawiam się, że tu akurat rządzącym zabraknie determinacji do zdobycia odpowiednich środków.

Łatwiej jest zamykać sklepy w niedzielę, nawet zbudować kilkaset mieszkań w ramach programu mieszkaniePlus, niż stoczyć kosztochłonna walkę ze smogiem. Na razie zaczęto od eliminacji naturalnych sojuszników – drzew. Żywe drzewo  skutecznie eliminujące  z  powietrza dwutlenek węgla, po ścięciu, użyte jako paliwo do grzania, zamienia się w jego głównego producenta.

Koło powoli się zamyka –  ścinamy drzewa, dopłacamy do wydobycia węgla – dużego truciciela – nie karamy osób i firm palących śmieciami w starych paleniskach, jednocześnie przygotowując  ambitne programy termomodernizacyjne, na które nie będzie nas stać.  Propagandowo będzie wyglądać całkiem nieźle :  „CzystePowietrzePLUS” – to naprawdę „miś”  na miarę naszych możliwości …

 Artur Krochmal

Mieszkać na plusie – ciąg dalszy

Kilka miesięcy temu, w mocno ironicznym tonie, napisałem o budowie ok.150 pierwszych mieszkań Programu mieszkaniePlus.

Powstają one w Białej Podlaskiej i już w czerwcu b.r. obejmą je osoby, którym poszczęściło się w komputerowym losowaniu. Słowo „poszczęściło” być może zabrzmi – co jest niezamierzone – również ironicznie, ponieważ spełnienie kryteriów wyznaczonych dla zwycięzców, oznacza raczej brak sukcesów w dotychczasowym życiu zawodowym. Pierwsze reakcje wielu wylosowanych nie były entuzjastyczne i nie świadczyły o tym, że karta losu odwróciła się na szczęśliwą stronę.  W wypowiedziach dla mediów pojawiło się wiele głosów krytyki i rozczarowania:

W budynkach są mieszkania od 39 -51 m2. Jedno z nich wylosowałam, ale metraż poznam za … 2 miesiące. Jak będzie to najmniejsze – zrezygnuję”; „W sumie to nie wiem ile i za co będę płacić…”; „Myślałem, że mieszkania będą przygotowane pod klucz. Nie wiem skąd wezmę 20.000 zł na wykończenie”; „Byłem przekonany, że to za darmo. Nie jestem przygotowany na opłaty”.

Być może dziennikarze byli złośliwi i stronniczy, nie przytaczając głosów osób zadowolonych, ale szczerze przyznam, że mnie o entuzjazm jest trudno. Zakładam, że kwota czynszu w Białej Podlaskiej będzie stanowić średnią między najniższym (10 zł) i najwyższym (20 zł) czynszem zapisanym w założeniach Programu, czyli 15 zł. Przy takiej kwocie stawka za  wynajem mieszkania o pow. 50 m2 wyniesie 750 zł + opłaty eksploatacyjne (ok.250 zł) razem ok. 1000 zł miesięcznie za … mieszkanie w standardzie deweloperskim. Do tego dojdą opłaty za gaz, prąd, wodę i kanalizację. Kwoty wynajmu gotowych i umeblowanych mieszkań w Białej Podlaskiej są, na wolnym rynku, bardzo podobne.

Jeżeli jednak czynsz w wysokości 750 zł obejmuje wszystkie opłaty eksploatacyjne, to być może w pierwszych latach najemcy będą zadowoleni, ale raczej tylko ci, którzy nie zdecydują się na opcję czynszu powiększoną o kwotę wykupu mieszkania. Nie wierzę, że wzmiankowane  opłaty  zwrócą koszty budowy i zapewnią  utrzymywanie bloków w odpowiednim stanie technicznym i estetyce. Obawiam się, że dzisiejsi „szczęśliwcy” będą w przyszłości zajmować lokale zbliżone standardem do dzisiejszych mieszkań socjalnych, płacąc za nie czynsze niewiele ustępujące wolnorynkowym za lokale o znacznie wyższym standardzie.

Ale może jestem niepoprawnym pesymistą …

Artur Krochmal

Skąd się biorą fachowcy?

Dawniej na pytanie zadawane przez dziecko : ”skąd się biorą dzieci?” wielu rodziców odpowiadało : „dzieci przynosi bocian”.

Dziś w dobie internetowej edukacji (nie mylić z edukacją szkolną) pytania tego typu zadawane są coraz rzadziej, ale pojawiają się nowe np. „skąd wziąć fachowców do budowy domu, do prac wykończeniowych, do bruków?”  Nie zadają ich dzieci, ale osoby w kwiecie wieku, rozpoczynające jedną z największych życiowych inwestycji – budowę własnego domu.

Jeszcze 10 lat temu nie było z tym kłopotów i to nawet w momencie dużego inwestycyjnego boomu w 2006 roku. Materiały budowlane drożały jak szalone,  i tak cena pustaka poryzowanego wynosiła w lipcu 2006 r. – 4 zł, w listopadzie 2006 r. – 5,50 zł, w marcu 2007 r. 9,20 zł  … a w styczniu 2017 r. ten sam pustak kosztuje 4,20 zł (!). Ceny usług budowlanych, natomiast, były przez cały ten czas, w miarę stabilne.

Dziś jest inaczej. Pokolenie ówczesnych 25-latków rozjechało się po budowach Europy, a ich nauczyciele – wtedy 40 letni – powoli kończą działalność, bo praca na budowie, szybciej niż inne zajęcia, niszczy kręgosłup, stawy, a czasem również i wątrobę. Następców nie widać. Do zawodu młodzi się nie garną, zaś ci, którzy wyjechali, nie szykują się do powrotu, bo na budowach w Niemczech, Anglii, Norwegii, zarobki lepsze i praca spokojniejsza.

Może za kilka lat na pytanie dziecka ”skąd się biorą fachowcy” spojrzymy – jak za czasów naszego dzieciństwa – w niebo, oczekując, że  samoloty tanich linii lotniczych zamienią się w bociany…

Artur Krochmal

Mieszkać na PLUSIE

W mediach coraz częściej zaczynają się pojawiać informacje o pierwszych efektach rządowego Programu Mieszkanie Plus. Już dziś można w ciemno obstawiać, że wraz ze zbliżaniem się terminu kolejnych wyborów, optymistycznych wieści o tym epokowym pomyśle, będzie pojawiać się  więcej.

Pierwsza jaskółka – z Białej Podlaskiej, bo tam budowa 180 mieszkań jest najbardziej zaawansowana i choć przysłowiowej wiosny nie czyni, to już niesie dobrą nowinę …

Na to małe miasto, nieopodal granicy z naszym bogatym sąsiadem – Białorusią, z zazdrością patrzy dziś cała Europa. Choć budynki są dopiero w stanie surowym zamkniętym, chętnych na zamieszkanie tu przybywa każdego dnia, każdej godziny. Urywają się telefony od Polaków, którzy za chlebem wyjechali do Anglii, Irlandii, Niemiec, gdzie pracując za głodowe stawki tęsknią za wygodnym M3 w Białej Podlaskiej – pięknej krainie, przysłowiowym mlekiem i miodem płynącej. Wynająć 50 metrowe mieszkanie za 1000 zł / m-c + opłaty, w tak atrakcyjnym rejonie Polski,  to już okazja, a gdy wyobrazimy sobie, że po 20 latach spłat można zostać na dodatek jego właścicielem …

Ponad 1000 osób zgłosiło się do kolejki i z niecierpliwością oczekują wylosowania przez komputer, który porówna zarobki, wiek, a w przyszłości, być może, również polityczne preferencje. Szykują się wielkie powroty i tysiące wakujących atrakcyjnych miejsc pracy w Białej Podlaskiej, piękne szkoły i uczelnie, nowoczesne szpitale – nareszcie zostaną odpowiednio zagospodarowane.

Miło, że  nasze polskie sukcesy przyćmiewają sukcesy innych nacji. Kto wie, może Biała Podlaska i inne ciekawe miasta z olbrzymim potencjałem, takie jak Knurów, Jastrzębie, Zduńska Wola, w których już niebawem pojawią się mieszkania z tego samego Programu Mieszkanie Plus, zyskają nowych mieszkańców, a tysiące kolejnych Polaków w kraju i za granicą, wstanie z kolan i dumnie podniesie głowę …

Artur Krochmal

Frankowicze

Kilka lat temu całkiem spora grupa ludzi uwierzyła w potęgę złotówki, która szwajcarskiego franka „rzuciła” na kolana.

Po co brać kredyty w walucie w jakiej się zarabia skoro taniej i więcej można otrzymać decydując się na walutę malutkiej i biedniutkiej Szwajcarii?

Przy okazji można było na internetowych forach wyśmiać tych naiwniaków, którzy zadłużyli się w złotówkach – jak nie potrafią myśleć to będą musieli cierpieć…

Dziś Ci zwycięzcy sprzed lat chcą dołączyć do ówczesnych przegranych, domagając się przewalutowania kredytów frankowych na złotówki po tzw. kursie sprawiedliwym, do którego dołożą się i ci, którzy mają w bankach kredyty złotówkowe,  jak i osoby,  które kredytów nie mają.

Gdy ten „sprawiedliwy” proces już się dokona ex frankowicze  będą mogli po raz kolejny usiąść za klawiaturą swoich komputerów śmiejąc się ze złotówkowych frajerów…

Artur Krochmal

Mieszkania dla 3 milionów

To już kiedyś było, a w zasadzie być miało, ale nim się zaczęło to się skończyło…

11 lat temu jednym z głównych haseł zwycięskiej dla PiS kampanii wyborczej była budowa 3 milionów mieszkań. Jak ten niezwykle ambitny plan miał się do powyborczej rzeczywistości – wszyscy wiemy.  Po latach powrócił, tym razem jako program mieszkanie +. Autorzy, przezornie nie podają już planowanej ilości mieszkań, a jedynie koszt metra budowy szacowany na góra 3000 zł (pod klucz?, netto czy brutto?) i wynajmu 1-2 zł. Należy dodać, że to program budowy mieszkań na wynajem z możliwością wykupu (?) po 30 latach.

3 miliony mieszkań, 3000 zł/m2, 30 lat…Tą wyliczankę można kontynuować: 300 biur koordynujących budowy w całej Polsce, 3000 nowych urzędników z pensją miesięczną 3000 zł netto, 3000 artykułów w prasie i internecie opisujących i analizujących Program…

Jestem przekonany, że wszystkie parametry podane w kontynuacji wyliczanki zostaną zrealizowane. Główne cele Programu niekoniecznie …

Artur Krochmal

Deja vu

Pierwsze dni nowego roku spędziłem w okolicach Krynicy Górskiej – podobnie jak 10 lat temu, w styczniu 2006 roku. Przez ten czas wiele się w Krynicy i w Polsce zmieniło, ale miałem wrażenie, że doświadczam swoistego deja vu.

Przypomniałem sobie bowiem dokładnie tamten czas – to samo polityczne wzmożenie, ten priorytet patriotycznych uniesień nad gospodarką, te obietnice wystrzelane z szybkością karabinu maszynowego. I ten sam strzelający…

W styczniu 2006 roku byłem jednym z gości i uczestników organizowanego przez Firmę FAKRO Ogólnopolskiego Forum Budowlanego. Setki osób związanych z budownictwem próbowało ocenić rynek pod kątem tego co już było, a co może przynieść nam „dobra zmiana” za jaką przyjmowaliśmy przystąpienie do Unii Europejskiej.

Część uczestników tą dobrą zmianę widziała w szerszym kontekście – z nadzieją oczekiwali na wizytę ministra infrastruktury nowej rządowej ekipy, która 2 miesiące wcześniej wygrała wybory prezydenckie i parlamentarne. Wyborcze obietnice były konkretne – 3 miliony nowych mieszkań i tysiące kilometrów autostrad. Szybko i tanio. Minister Polaczek (spóźnił się 2 godziny, nie przeprosił), podczas godzinnej przemowy próbował przekonać wszystkich zebranych, że ustawy są gotowe, wszystko ruszy lada chwila, a efekty przerosną najśmielsze oczekiwania…

W styczniu 2016 roku przypomniałem sobie ówczesny entuzjazm i wiarę ministra w wizję swojej partii i swego Prezesa i porównałem z bieżącymi obietnicami…

Pora zapomnieć już o ministrze Polaczku i 8 kilometrach wybudowanych za jego 2 letniego ministrowania autostrad i znów uwierzyć… W mieszkania po 2500 zł/m2 i autostrady budowane 2 razy szybciej i 2 razy taniej niż przez jego nieudolnych następców (przecież w 8 lat zbudowali tylko niewiele ponad 2000 km dróg szybkiego ruchu i autostrad).

W górach echo niosło radosny okrzyk „Damy radę !” a świstak siedział i zawijał w sreberka…

Warszawa w Budapeszcie

Wygląda na to że nasza Dobra Zmiana została dostrzeżona w Budapeszcie. Ponoć Węgry będą w najbliższych latach wzorować się na polskich rozwiązaniach w zakresie budownictwa mieszkaniowego.

Co prawda zdecydowana  większość (wszystkie?) obowiązujących w Polsce przepisów została wprowadzona jeszcze przez poprzednią ekipę, ale przecież od czegoś trzeba zacząć.

Bezpośrednio przed dojściem ekipy Orbana do władzy budowano na Węgrzech ok. 20.000 mieszkań rocznie. Teraz buduje się ich 3 razy mniej. Pomysłem na polepszenie koniunktury ma być obniżka podatku VAT na materiały budowlane (z 27% do 5%) i zniesienie pozwoleń na budowę domów o powierzchni do 300 m2. Według ekspertów pozwoli to w najbliższych latach podwoić ilość nowych budów. Do tego co obecnie budujemy w Polsce – w bieżącym roku ok. 150. 000 mieszkań (20 razy więcej niż na Węgrzech przy 4 razy większej ilości mieszkańców) nawet po tak dynamicznym wzroście sporo zabraknie. Warto jednak pamiętać, że aktualnie rządząca w Polsce ekipa ma zamiar w najbliższych czasach obficie korzystać z węgierskich przepisów na politykę i gospodarkę. Być może za 2-3 lata, maszerując w stronę Budapesztu spotkamy się w połowie drogi z Budapesztem maszerującym w kierunku Warszawy.

Na poziomie Słowacji ?

Statystyki i sondaże

Żyjemy w świecie statystyk i sondaży. Powoli przyzwyczajamy się do ich wszechobecności. Problemem na razie jest to, że wielu z nas dostrzega ich niedoskonałość, ale statystki i sondaże już niedługo ponad wszelką wątpliwość udowodnią, że to one są OK, tylko niektórzy odbiorcy stwarzają problemy …

Cóż jest dziwnego w tym, że wg jednego z sondaży opracowanego przez sondażownę X publikowanego w gazecie /serwisie Y przewaga partii A nad partią B wynosi 15%, a według sondażu przeprowadzonego w tym samym dniu przez ankieterów sondażowni Z dla gazety/serwisu Q przewaga partii B nad partią A osiągnęła 18%?

Czy ludzie muszą czytać więcej niż jedną gazetę/serwis? Komu przeszkadza to , że ankietowani przez firmę X mówią zupełnie co innego niż przez firmę Y? Czy naprawdę nie wystarczy tylko publikować zamiast publikować i zestawiać?

Nie mogę spokojnie przejść nad tym do porządku dziennego. Próbuję zestawiać i analizować, a im dłużej to robię nabieram przekonania, że ktoś nami coraz częściej i coraz bardziej bezczelnie próbuje manipulować. Zdaję sobie jednak sprawę, że w swoich odczuciach pozostaję w mniejszości, a nawet coraz bardziej oddalam się od głównego medialnego nurtu. Być może zostanę już wkrótce umieszczony w statystykach jako półanalfabeta nie rozumiejący najprostszej rzeczy – prawdę można w dowolny sposób kreować , a rację ma ten kto chce za tą kreację zapłacić. Statystyki i sondaże każdego dnia udowadniają, że tak jest w istocie grając o coraz większe stawki w coraz bogatszej i coraz bardziej bezwzględnej lidze. Jak to w „Misiu” istnieje „Prawda czasu i prawda ekranu” …

Czy warto temu biernie przyglądać się obstawiając przewidywane przez nich wyniki , czy też robiąc coś zupełnie odwrotnego szukać coraz staranniej i skutecznie ukrywanej prawdy?

Damy radę ?

Nie będę komentował wyniku wyborów – większość wybrała i wybór trzeba uszanować, choć dzisiejsi zwycięzcy miewali z tym duże problemy, gdy sami przegrywali kolejne wybory.

Teraz, po wyborczej kampanii, zacznie się rządzenie. Wirtualne miliardy zastąpią realne złotówki, a same obietnice i dobre chęci – nie wystarczą. W potoku przedwyborczych obietnic płynących z obozu dzisiejszych zwycięzców, jedną z ostatnich, była symboliczna: wyborczą obietnicę tej samej partii sprzed 10 lat o budowie 3 milionów mieszkań zastąpiła deklaracja o budowie mieszkań po 2,5 – 3 tysiące złotych/m2.

Ile takich mieszkań będzie budowanych, kto i gdzie je wybuduje – to w kampanii dyskretnie przemilczano. 10 lat temu wszystko poszło, jak w licznych kawałach o złotej rybce, na opak – miało być 3 miliony mieszkań dla młodych, a zamiast tego 3 miliony młodych Polaków wyjechało z Polski za pracą i mieszkaniem. Obawiam się, że deklaracje o budowie mieszkań po 3000 zł/m2 skończą się tym, że za kilka lat, przed kolejnymi wyborami, będzie się w całej Polsce budować 3000 mieszkań … rocznie.

W popularnej bajce na dobranoc, niejaki Bob Budowniczy, każdą pracę poprzedzał zawołaniem DAMY RADĘ! – które teraz stało się wyborczym okrzykiem zwycięzców. W realnym życiu nie będzie tak łatwo – 3 miliony mieszkań w cenie po 3000 zł/m2 buduje się tylko w bajkach.